czwartek, 26 maja 2016

Prolog

 Lucinda Springs była zwykłą, szczęśliwą dziewczyną z wielkimi ambicjami i pełną, szczęśliwą, amerykańską rodziną. Miała osiemnaście lat, bujne blond włosy, piwne oczy, pokaźny wzrost oraz ładną figurę.

 Jej ojciec i matka - Charles i Victoria kochali się i prowadzili wspólną firmę. Prócz Lucy był jeszcze siedmioletni Luke i czternastoletnia Lilly. Ich rodzice mieli wielkie zamiłowanie do imion na literę "L".

Pewnego dnia wszystko prysło..

 Jechała wtedy wraz z całą rodziną do ciotki Dolores, prowadzącej z wujem Hankiem własne gospodarstwo. Niestety podczas podróży rozpętała się burza, zaczął padać deszcz, a wkrótce po ustąpieniu ów pogody, pojawiła się mgła. Naprzeciwko jechał kierowca i spowodował czołowe zderzeniu dwóch samochodów. Lucy słyszała przerażające krzyki rodziny, a gdy uderzyli ostatecznie w drzewo jej głowa twardo zderzyła się z drzwiami pojazdu. Straciła przytomność. Obudziła się po kilku godzinach od wypadku i jej pierwszą myślą było wydostanie się z samochodu. Najbardziej przeszkadzało jej okropne pieczenie na brzuchu, jednak przestała zwracać na to uwagę i gdy już wyszła zaczęła szturchać matkę, ojca, brata i siostrę. Nie ruszali się, chwilę później w brzuchu swojej matki spostrzegła jakiś ostry przedmiot wbity głęboko. Jęknęła przerażona, ale wiedziała, że nie może wyjąć ów rzeczy, bo mogłoby to spowodować wykrwawienie się kobiety. Powoli, ostrożnie wyniosła matkę z samochodu, kładąc ją na trawie. Tak samo zrobiła z ojcem, który prawdopodobnie oberwał głową w przednią półkę auta. Jej brat był siny, leżał na podłodze pojazdu. A siostra miała tylko kilka siniaków. Lucy zadzwoniła na pogotowie, przy wezwaniu używając informacji z GPS'a, który na szczęście znajdował się w jej telefonie. Niedługo później pojawiły się dwie karetki i zabrała wszystkich.

 Gdy zapytana przez pielęgniarkę w szpitalu o to czy coś jej jest, odpowiedziała:

- Tak, boli mnie.

 Jej rozmówczyni zaniepokojona spytała co dokładnie ją boli i czy bardzo. Lucy spojrzała na nią spod byka i powiedziała.

- Czekanie. Tak, okrutnie boli. - wtedy w jej oczach pojawiły się łzy, bo podejrzewała co się stało.

 Bowiem kilka godzin później podszedł do niej lekarz i oznajmił, że Luke się udusił ze względu na brak inhalatora, kiedy odezwał się jego atak astmy po wypadku. Ojciec doznał uszkodzenia czaszki i jego stan coraz bardziej się pogarsza, a matka.. kilka kawałków szkła, które wbiły się w jej brzuch poważnie uszkodziły kilka narządów. Przynajmniej jej siostra miała się dobrze.

 Osiemnastolatka również musiała zostać na obserwacji ze względu na ranę na brzuchu, która sięgała od prawego żebra aż do prawego biodra. Lekarze wiedzieli, że nie ma możliwości pojechania do domu, bo było za daleko, dlatego przez jakiś czas mogła zajmować jeden z pokoi szpitalnych.

 Trzeciego dnia pobytu dowiedziała się o śmierci obu rodziców. Zaś siódmego dnia obudziła się Lilly. Była zmęczona i nie mogła ruszać nogami. Usadzili ją na wózku.

 Po kilku miesiącach wypisana ze szpitala dotąd szczęśliwa, pięcioosobowa rodzina zmieniła się w dwuosobową, składają się z dwóch sióstr - jednej, bez władzy w nogach i drugiej, z wielką, powoli gojącą się raną na brzuchu i inną, która sprawiała ból psychiczny, gdy patrzyła na nogi siostry lub wspominała wypadek.